
Co tu dużo mówić, to jest płyta, której recenzji wolałbym uniknąć.
Czemu ?
Bo szczerze powiedziawszy, po ponad miesiącu od premiery ja wciąż nie wiem co o niej myśleć.
Najpierw był singiel- Black Hearted Love, który, pewnie znowu tylko mnie, rozczarował. Proste brzmienie, zupełnie nie w stylu Polly.
Kiedy nadszedł wyczekiwany dzień premiery płyta szybko wylądowała w odtwarzaczu, i co ?
I takie dziwne uczucie pustki.
Z jednej strony naprawdę ciekawe pomysły (Sixteen, Fifteen, Fourteen, A Woman a Man Walked By, Pig Will Not, April), i zaskakujące słuchacza "zwroty akcji", gdzie w jednej piosence słyszymy jak Polly niemal recytuje kolejne wersy utworu przy nikłym akompaniamencie instrumentów (Leaving California), by zaraz zaatakowała nas istna kakofonia dźwieków (Chair). Z drugiej jednak strony, aż by się chciało chociaż jedną piosenkę, którą dałoby się zanucić. Wiem, że to żaden zarzut, bo nie recenzuję najnowszej płyty Roxette, do tego paradoksalnie brzmiący w zestawieniu ze wspomnianym niedosytem po Black Hearted Love, ale cuż począć, naprawdę brakuje mi w tym dziele melodyjności. Niektóre utwory na płycie brzmią niemal jak b-side'y po White Chalk (April, The Soldiers), pewnie dlatego, że część albumu była nagrywana w prawie identycznym czasie co ostatni solowy album PJ Harvey.
Największą, przynajmniej dla mnie zaletą tej płyty, jest sposób, w jaki Polly wykorzystuje swój głos. To jest bez dwóch zdań kobieta, która jest posiadaczką najbardziej plastycznego głosu, jaki kiedykolwiek słyszałem. Potrafi z nim zrobić absolutnie wszystko: szczekać, śpiewać jak staruszka, drzeć się w niebogłosy, śpiewać altem, sopranem, itd, itd. Za tak pefekcyjne opanowanie swojego głosu, należą jej się niskie pokłony, bo mało kto potrafi tak pięknie zilustrować muzykę głosem.
W tak przedziwny stan mnie ta płyta wprawiła, że nie potrafię sklecić o niej porządnego zdania. Jeśli celem Johna i Polly było wprowadzić słuchacza w stan permamentnego osłupienia, to udało im sie bez dwóch zdań.
Trudno mi jednoznacznie określić, czy dzieło duetu Parish/Harvey pretenduje do miana artystycznej porażki, czy jednej z płyt roku. Może i to, i to?
Cholera, może w grudniu się dowiem, i sklecę coś sensownego.
A macie tę 5 zakały!
--
MOJA OCENA: 5/6
--
Track lista:
-
Music: John Parish
Lyrics: PJ Harvey
-
1. "Black Hearted Love" – 4:40
2. "Sixteen, Fifteen, Fourteen" – 3:35
3. "Leaving California" – 3:56
4. "The Chair" – 2:29
5. "April" – 4:41
6. "A Woman a Man Walked By/The Crow Knows Where All the Little Children Go" – 4:47
7. "The Soldier" – 3:55
8. "Pig Will Not" – 3:50
9. "Passionless, Pointless" – 4:19
10. "Cracks in the Canvas" – 1:54
2. "Sixteen, Fifteen, Fourteen" – 3:35
3. "Leaving California" – 3:56
4. "The Chair" – 2:29
5. "April" – 4:41
6. "A Woman a Man Walked By/The Crow Knows Where All the Little Children Go" – 4:47
7. "The Soldier" – 3:55
8. "Pig Will Not" – 3:50
9. "Passionless, Pointless" – 4:19
10. "Cracks in the Canvas" – 1:54

Wszystko OK, ale ja np. uwielbiam w tych kawałkach tą agresję i to, że nie są właśnie do nucenia. Nie ma w nich prostoty. Te utwory są raczej do słuchania, niż śpiewania. Myślę, że duet dał radę po tak genialnej płycie, jak "Dance Hall at Louse Point" ;) Pozdrawiam. A jak Ci się podoba "Osiecka" Nosowskiej?
OdpowiedzUsuńcoś w tym jest, że z jednej strony płyta wydaje się znakomita a z drugiej strony pozostawia jakieś takie dziwne uczucie niedosytu. w każdym razie na pewno jest ciekawa.
OdpowiedzUsuńbardzo fajny blog, będę tu czasem zaglądać :)