
Krótko i na temat. Po przesłuchaniu najnowszej płyty Marii Peszek, mam dość mieszane uczucia co do jej zawartości. O ile oprawa muzyczna płyty jest niezła - robota Smolika, o tyle teksty pani Peszek chwilami do mnie w ogóle nie trafiają. Wokalistka napisała teksty cechujące się tak wybitnym grafomaństwem, i krakowskim rymem, że trzeba mieć naprawdę dużą wyobraźnię, żeby to nazwać sztuką. Mnie widocznie jej brakuje. Jednak wśród tych paru wątpliwych artystycznie numerów, jest też parę całkiem niezłych utworów, jak Miłość w systemie Dolby Sorround, czy Miś chociażby. Zabawa słowem Marii wychodzi średnio, i chyba za bardzo panna Peszek skupiła się na tym żeby sprowokować, a za mało na tym, żeby jeszcze z tej prowokacji wyszło coś z sensem i gustem. Efekt mieszany. Debiutu ten album z całą pewnością nie przebija. Daję szkolną tróję, za Boga nie więcej.
MOJA OCENA: +3/6
Track list:
1. Miś
2. Kobiety Pistolety
3. Marznę bez ciebie
4. Rosół
5. Miłość w systemie Dolby Surround
6. Reks
7. Hujawiak
8. Maria Awaria
9. Superglue
10. Ciało
11. Rozpuda
12. Hedonia
13. Ładne Słowa to
14. Muchomory
2. Kobiety Pistolety
3. Marznę bez ciebie
4. Rosół
5. Miłość w systemie Dolby Surround
6. Reks
7. Hujawiak
8. Maria Awaria
9. Superglue
10. Ciało
11. Rozpuda
12. Hedonia
13. Ładne Słowa to
14. Muchomory

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz